W turystyce kluczowe znaczenie ma postrzegane bezpieczeństwo. Gdy na danym obszarze często dochodzi do działań terrorystycznych, rośnie odczuwane ryzyko podróży, pogarsza się wizerunek destynacji (destination image) i wiele osób zmienia plany: skraca pobyt, wybiera inny kraj/region albo rezygnuje z wyjazdu.
Dlatego najbardziej typowym i bezpośrednim skutkiem jest spadek popytu turystycznego na ten region. To właśnie spadek popytu szybko przekłada się na obłożenie hoteli, sprzedaż noclegów oraz przychody obiektów noclegowych i gastronomicznych.
Odpowiedzi błędne opisują kierunki przeciwne lub nielogiczne:
- "wzrost popytu turystycznego na ten region" jest sprzeczny z mechanizmem ryzyka: przeciętny turysta unika miejsc, które uważa za niebezpieczne.
- "brak istotnych zmian popytu turystycznego na ten region" pomija fakt, że bezpieczeństwo jest jednym z najsilniejszych czynników decyzyjnych w turystyce; nawet jeśli część osób podróżuje mimo zagrożenia, typowo obserwuje się wyraźny odpływ popytu.
- "wzrost popytu turystycznego niezależnie od poziomu bezpieczeństwa" jest zbyt kategoryczne ("niezależnie") i stoi w sprzeczności z praktyką rynku: poziom bezpieczeństwa wpływa na decyzje klientów i działania touroperatorów.
Warto też odróżnić to zjawisko od dark tourism (turystyki związanej z miejscami historycznych tragedii). Jest to nisza i nie oznacza wzrostu popytu na obszary aktywnego zagrożenia. Dla hotelarstwa praktyczna konsekwencja jest taka, że pierwszym sygnałem problemu jest spadek rezerwacji i obłożenia; dopiero w kolejnym kroku mogą pojawić się cięcia kosztów, ograniczanie sezonów i zamknięcia najsłabszych podmiotów.