W budżetowaniu reklamy kluczowe jest, aby wydatki wynikały z celów, a nie odwrotnie. Dlatego za najbardziej efektywną uznaje się metodę celów i zadań (objective-and-task):
- najpierw określa się konkretne cele marketingowe (np. wzrost świadomości marki, liczba leadów),
- następnie planuje się zadania reklamowe potrzebne do osiągnięcia tych celów (dobór mediów, kreacja, harmonogram, zasięg/częstotliwość),
- na końcu szacuje się koszty realizacji tych zadań i sumuje je do budżetu.
Taka logika bezpośrednio wiąże budżet z planem działań i ułatwia późniejszą kontrolę efektów (KPI) oraz ocenę zwrotu z inwestycji. W praktyce wspiera też rozmowę z klientem/zarządem: można pokazać, jakie elementy kampanii "kupuje" budżet i czemu akurat tyle kosztują.
Odpowiedź wskazująca na informacje o działaniach głównego konkurenta opisuje podejście polegające na dopasowaniu do konkurencji. To bywa stosowane, ale jest słabsze strategicznie: konkurencja może mieć inne cele, inne marże, inną sytuację rynkową albo popełniać błędy.
Opcja mówiąca o kwocie szacunkowej wydatków reklamowych konkurenta to w praktyce podobna pułapka: "skoro oni tyle wydają, to my też". Bez powiązania z własnymi celami łatwo o niedoinwestowanie albo przepalenie budżetu.
Wariant procentu od przychodów jest prosty i popularny, ale mniej efektywny: budżet staje się konsekwencją sprzedaży, zamiast narzędziem do jej budowania. Przy spadku przychodów automatycznie tnie się reklamę, co może pogłębiać problem. Dlatego w zadaniach egzaminacyjnych "najbardziej efektywna" zwykle oznacza podejście celowo-zadaniowe.