Odcinek lędźwiowy kręgosłupa (L1–L5) przenosi znaczne obciążenia i jest podatny na urazy przeciążeniowe, zwłaszcza gdy na krążki międzykręgowe działają jednocześnie siły kompresyjne (docisk) oraz ścinające (przesuw).
W skoku w dal kluczowa jest faza lądowania w piasku. Zawodnik ma znaczną prędkość poziomą, a w kontakcie z podłożem następuje gwałtowne hamowanie. Typowa pozycja lądowania (nogi wysunięte w przód, tułów pochylony i zgięcie w biodrach) sprzyja przeniesieniu dużych obciążeń na dolne segmenty lędźwiowe, szczególnie okolice L4-L5 i L5-S1. To właśnie "wytracanie pędu" jest mechanizmem, który najczęściej generuje najwyższe przeciążenia.
Odpowiedź "w skoku wzwyż, w momencie wyskoku w górę" jest nieprawidłowa, bo wybicie nie powoduje tak gwałtownego hamowania całego ciała jak lądowanie po szybkim biegu. Dodatkowo w tej konkurencji przeciążenia mogą być istotne w przejściu przez poprzeczkę i przy lądowaniu, ale nie jest to wskazana faza.
Odpowiedź "w trójskoku, w momencie odbicia z progu" jest myląca, ponieważ w trójskoku istotny bywa efekt kumulacji wielu kontaktów z podłożem, jednak sama faza odbicia nie jest typowo momentem maksymalnego wyhamowania. Łatwo tu popełnić błąd polegający na utożsamieniu "najmocniejszego wybicia" z "największym przeciążeniem kręgosłupa".
Odpowiedź "w skoku o tyczce, w momencie lądowania na materacu" jest nieprawidłowa, bo miękki, gruby materac znacząco amortyzuje uderzenie i redukuje obciążenia osiowe. Choć konkurencja jest złożona technicznie, sama faza lądowania jest zwykle lepiej "wytłumiona" niż lądowanie w dal przy dużej prędkości poziomej.
W praktyce (np. w pracy masażysty) warto zapamiętać zasadę: największe przeciążenia często powstają w fazie hamowania i lądowania, a nie w fazie wybicia. Pomaga to lepiej łączyć dolegliwości lędźwiowe z mechaniką ruchu i planować regenerację tkanek.