W pomieszczeniu, w którym ściany nie tworzą kąta prostego, najbardziej widoczne błędy optyczne powstają wtedy, gdy układ płytek jest prowadzony równolegle do ścian. W takim przypadku fugi i krawędzie płytek stają się "linijką", która podkreśla rozbieżność kierunków ścian, a przy narożniku często pojawiają się nieestetyczne klinowe docinki lub zmienna szerokość pasów przy ścianach.
Rozwiązaniem, które zwykle najlepiej ogranicza widoczność tej niedokładności, jest układ, w którym kierunek fug nie jest równoległy do obu ścian, najczęściej układ diagonalny (ukośny, np. 45°). Taki wzór powoduje, że odchyłka kąta rozkłada się na większej liczbie krótszych docinek, a linie fug nie "prowadzą wzroku" bezpośrednio w stronę problematycznego narożnika. W efekcie obserwator słabiej dostrzega, że narożnik nie jest prosty.
Dlaczego pozostałe typowe układy bywają gorsze w tej sytuacji?
- Układ prosty równoległy do ścian – najsilniej ujawnia brak prostopadłości, bo fugi biegną wzdłuż ścian i eksponują różnice kątowe.
- Układ z wyraźnym "pasem"/ramką przy ścianie – może dodatkowo podkreślać geometrię pomieszczenia, a więc uwidaczniać krzywizny i odchyłki narożników.
- Układ wymagający idealnej osi symetrii – w nieforemnym pomieszczeniu trudniej utrzymać wrażenie regularności, bo nawet małe odchyłki są łatwo zauważalne.
W praktyce przed rozpoczęciem układania warto wykonać trasowanie i "przymiarkę na sucho", a decyzję o kierunku układu skorelować z najbardziej widoczną strefą (wejście, ciąg komunikacyjny) oraz z tym, gdzie dopuszczalne są docinki.