Przy pomiarze małych rezystancji (typowo rzędu miliomów) kluczowym problemem jest to, że opór przewodów pomiarowych, końcówek, zacisków i styków bywa porównywalny z oporem badanego elementu. W klasycznym połączeniu dwuprzewodowym prąd pomiarowy płynie przez te same przewody, na których mierzysz napięcie, więc wynik obejmuje sumę: rezystancja elementu + rezystancje pasożytnicze.
Dlatego stosuje się układ czteroprzewodowy (połączenie Kelvina):
- pierwsza para przewodów służy do wymuszenia prądu przez badany element,
- druga para przewodów służy do pomiaru napięcia bezpośrednio na zaciskach elementu (prawie bez prądu, więc spadek na przewodach pomiarowych napięcia jest pomijalny).
W efekcie mierzone napięcie odpowiada głównie spadkowi na samym elemencie, a nie na przewodach i stykach. To właśnie czyni tę metodę właściwą do małych rezystancji oraz do kontroli jakości połączeń (lutów, zacisków, zwór) w praktyce monterskiej i serwisowej.
Typowe błędne wybory to układy, które:
- mierzą rezystancję w połączeniu dwuprzewodowym — wynik zawiera opór przewodów i przejść,
- nie rozdzielają toru prądowego i napięciowego — nie ma jak odseparować spadków pasożytniczych,
- opierają się na "zwykłym" omomierzu bez odpowiedniego podłączenia — na niskich zakresach błąd kontaktu dominuje.
Wskazówka egzaminacyjna: jeśli pytanie mówi o małych rezystancjach, szukaj rozwiązania, które ma oddzielne przewody prądowe i napięciowe (4 zaciski/4 przewody) albo wprost odnosi się do metody Kelvina/mikroomomierza. To najczęściej jedyna odpowiedź odporna na wpływ oporu przewodów.