Wyłącznik różnicowoprądowy (RCD) dobiera się tak, aby spełniał jednocześnie wymagania ochrony przeciwporażeniowej oraz pasował do układu sieci i obciążenia. W treści zadania podano, że instalacja jest trójfazowa 230/400 V oraz że uszkodzony aparat miał In (w sensie IΔn) = 0,03 A, czyli 30 mA. To typowa wartość stosowana jako ochrona dodatkowa.
Przy doborze zamiennika kluczowe są trzy grupy parametrów:
- Prąd różnicowy zadziałania IΔn: musi pozostać 30 mA (0,03 A). Zastosowanie 100 mA lub 300 mA zmieniłoby poziom ochrony i w takim zadaniu byłoby niezgodne z wymaganiem "zastąpienia" aparatu o 0,03 A.
- Liczba biegunów: w instalacji trójfazowej 230/400 V z przewodem neutralnym typowo stosuje się RCD 4-polowy (3 fazy + N). Zastosowanie 2-polowego byłoby właściwe raczej dla obwodów jednofazowych.
- Prąd znamionowy In oraz napięcie znamionowe: In RCD nie powinien być mniejszy niż prąd, jaki może pojawić się w chronionym obwodzie. Ponieważ obwód jest zabezpieczony wyłącznikiem nadprądowym B50, praktycznie szuka się RCD o In co najmniej równym tej wartości (często spotyka się 63 A jako typowy stopień aparatury). Napięcie znamionowe musi odpowiadać pracy w układzie 230/400 V.
Dlaczego pozostałe typowe "pułapki" bywają niepoprawne? Aparat o właściwym IΔn, ale zbyt małym In może się przegrzewać i ulec uszkodzeniu podczas normalnej pracy. Z kolei RCD o dobrym In, ale o innym IΔn (np. 0,1 A) nie zapewnia wymaganego poziomu ochrony dodatkowej. RCD o niewłaściwej liczbie biegunów nie pasuje funkcjonalnie do układu 3-fazowego, bo nie obejmuje wszystkich przewodów roboczych.
Na egzaminie warto przyjąć nawyk: najpierw odczytać IΔn (30 mA), potem In (dobrany do zabezpieczenia/obciążenia), następnie liczbę biegunów i napięcie. Dopiero komplet tych danych pozwala wskazać prawidłowy zamiennik spośród rysunków.