Wycena zapasów na dzień bilansowy opiera się na podejściu ostrożnym: zapasy ujmuje się zasadniczo według ceny nabycia (dla towarów i materiałów kupowanych) albo kosztu wytworzenia (dla produktów wytwarzanych). Jednak wartość ta nie może zawyżać aktywów, dlatego stosuje się ograniczenie: zapasy wycenia się w kwocie nie wyższej od ceny ich sprzedaży netto możliwej do uzyskania na dzień bilansowy.
"Cena sprzedaży netto" oznacza w praktyce wartość, jaką jednostka realnie może uzyskać ze sprzedaży zapasów, po uwzględnieniu niezbędnych pomniejszeń (np. kosztów doprowadzenia do sprzedaży i kosztów sprzedaży). Jeśli więc rynkowa sytuacja się pogorszyła (spadek cen, uszkodzenia, przeterminowanie, utrata przydatności), to sama historyczna cena zakupu z faktury może być zbyt wysoka i wymaga korekty.
Dlaczego pozostałe propozycje są nieprawidłowe?
- Odpowiedź z "ceną rynkową lub ceną nabycia – zależnie, która niższa" miesza pojęcia: kluczowym limitem nie jest ogólna "cena rynkowa", tylko cena sprzedaży netto możliwa do uzyskania.
- Wariant "nie niższych od cen sprzedaży netto" odwraca sens zasady ostrożności. To prowadziłoby do zawyżania zapasów, bo wymuszałoby utrzymywanie ich wartości co najmniej na poziomie sprzedaży netto.
- Wariant "cen nabycia lub zakupu z faktur" pomija sytuacje utraty wartości zapasów. Na dzień bilansowy faktura nie wystarcza, bo konieczna jest ocena, czy zapasy da się sprzedać co najmniej za tyle, ile wynosi ich koszt.
Wskazówka egzaminacyjna: zapamiętaj schemat "koszt, ale nie więcej niż możliwa do uzyskania cena sprzedaży netto". W pytaniach testowych najczęstszą pułapką jest odwrócenie nierówności ("nie niższych") albo podstawienie "ceny rynkowej" zamiast "ceny sprzedaży netto".