W portrecie "zniekształcenie obrazu" bywa rozumiane dwojako: jako zniekształcenie optyczne obiektywu (dystorsja) oraz jako zniekształcenie perspektywiczne wynikające z ustawienia aparatu zbyt blisko twarzy. W treści zadania podano warunek stałej odległości przedmiotowej, więc porównujemy sytuację, w której fotograf nie zmienia odległości od modela, a zmienia jedynie ogniskową.
W takim ujęciu największe widoczne zniekształcenia kadru najczęściej kojarzą się z obiektywami szerokokątnymi. Szeroki kąt ma bardzo duże pole widzenia, a elementy znajdujące się bliżej krawędzi kadru są silniej odwzorowywane w sposób nieliniowy. W praktyce daje to wrażenie "rozciągania" twarzy, dłoni lub nosa, zwłaszcza gdy model nie jest w osi optycznej, a także większą podatność na zauważalną dystorsję (np. beczkowatą) w porównaniu z typowymi ogniskowymi portretowymi.
Dlaczego pozostałe odpowiedzi są gorsze?
- "obiektywu standardowego" – standardowe ogniskowe zwykle dają bardziej naturalne odwzorowanie i mniejsze wrażenie deformacji, bo kąt widzenia jest umiarkowany, a zniekształcenia geometryczne są zazwyczaj dobrze kontrolowane.
- "teleobiektywu" – teleobiektywy mają węższy kąt widzenia; w portrecie często sprawiają wrażenie "spłaszczenia" i uspokojenia proporcji. Zniekształcenia geometryczne są zwykle mniejsze niż w szerokim kącie, a brzeg kadru obejmuje mniejszy fragment sceny.
- "obiektywu długoogniskowego" – to określenie jest bliskie teleobiektywowi, więc prowadzi do podobnych wniosków: w praktyce portretowej częściej kojarzy się z mniejszą deformacją kształtów w kadrze, a nie z największym zniekształceniem.
Wskazówka egzaminacyjna: jeśli w zadaniu pojawia się warunek stałej odległości, skup się na własnościach optycznych obiektywu (kąt widzenia, dystorsja), a nie na typowej praktyce "zmieniam ogniskową i podchodzę/odchodzę, by utrzymać kadr".