W połączeniach śrubowych pokryw, kołnierzy i płyt ważne jest, aby docisk był równomierny. Jeżeli dokręca się śruby "po obwodzie" (kolejno wokół), element może zostać dociśnięty nierówno: jedna strona siada wcześniej, a druga pozostaje uniesiona. Powoduje to lokalne przeciążenia, możliwość zwichrowania cienkiej pokrywy oraz ryzyko uszkodzenia lub "ścięcia" uszczelki.
Dlatego stosuje się dokręcanie krzyżowe i zasadę od środka na zewnątrz. W układzie 2×3 (sześć punktów mocowania) najpierw dokręca się parę środkową – na rysunku są to elementy oznaczone jako B oraz E. Ten krok ustala położenie części i wstępnie wyrównuje docisk.
Następnie dokręca się śruby w parach po przekątnych, aby siły działały symetrycznie: po B–E przechodzi się do przekątnej C–F, a potem do przekątnej D–A. Taki przebieg minimalizuje różnice ugięć i rozkłada naprężenia możliwie równomiernie.
Dlaczego pozostałe proponowane sekwencje są błędne? Każda z nich zaczyna od narożnika albo przeplata śruby w sposób niesymetryczny względem środka. To sprzyja sytuacji, w której element "ściąga" się na jedną stronę, a dopiero później próbuje wyrównać, co zwiększa ryzyko nieszczelności i odkształceń.
W praktyce warsztatowej często stosuje się też dokręcanie wieloetapowe: najpierw wszystkie śruby lekko (np. wstępnie), potem ponownie w tej samej kolejności do większego docisku, a na końcu do wartości docelowej (np. kluczem dynamometrycznym). Kluczowe jest jednak, aby kolejność krzyżowa pozostała taka sama na każdym etapie.