Strawność pokarmów zależy zarówno od składu posiłku, jak i od sposobu jedzenia oraz stanu organizmu. Stwierdzenie "Regularne spożywanie posiłków poprawia strawność pokarmów" jest uzasadnione praktycznie: stały rytm żywienia ułatwia przewidywalną pracę przewodu pokarmowego, ogranicza przejadanie się i zbyt duże porcje, a także sprzyja spokojnemu jedzeniu, co zwykle poprawia komfort trawienny.
Stwierdzenie "Im większa zawartość błonnika w diecie, tym lepsza jest strawność pokarmów" jest zbyt daleko idącym uogólnieniem. Błonnik pełni ważne funkcje (m.in. regulacja pasażu jelitowego), ale jednocześnie może zmniejszać strawność niektórych składników (np. przez "rozcieńczenie" energii posiłku, wiązanie części składników, zwiększanie objętości treści pokarmowej). U osób wrażliwych lub przy nagłym zwiększeniu podaży może też nasilać wzdęcia i uczucie ciężkości.
Stwierdzenie "Im wyższa temperatura pokarmu, tym gorsza jest strawność pokarmów" nie jest poprawną zasadą ogólną. Skrajnie gorące potrawy mogą podrażniać błony śluzowe i być źle tolerowane, ale z drugiej strony odpowiednia obróbka cieplna zwykle ułatwia rozkład struktury żywności (np. denaturacja białek, rozklejanie skrobi) i może poprawiać przyswajalność. Sama "wysoka temperatura" bez doprecyzowania nie przesądza o strawności.
Stwierdzenie "Aktywność fizyczna bezpośrednio po posiłku poprawia strawność pokarmów" także jest mylące. Umiarkowany spacer bywa dobrze tolerowany, ale "bezpośrednio po posiłku" i "poprawia strawność" sugeruje prostą zależność przyczynową. W praktyce intensywny wysiłek krótko po jedzeniu często pogarsza samopoczucie (przekierowanie krwi do mięśni, uczucie pełności, zgaga), więc nie stanowi reguły poprawiającej trawienie.
Wskazówka egzaminacyjna: gdy w odpowiedziach pojawia się kategoryczne "im więcej/tym lepiej" lub "zawsze", warto sprawdzić, czy nie jest to nadmierne uogólnienie – w żywieniu wiele zależności jest warunkowych (zależy od dawki, osoby i sytuacji).