Skuteczna ochrona antywirusowa na stacji roboczej wymaga, aby mechanizmy ochronne działały ciągle, a nie tylko wtedy, gdy użytkownik ręcznie uruchomi skanowanie. Dlatego kluczowym ustawieniem jest monitorowanie w czasie rzeczywistym (skanowanie w tle), nazywane też ochroną rezydentną lub skanowaniem "on-access".
Na czym polega jego przewaga? Program antywirusowy analizuje pliki i aktywność systemu w momencie, gdy:
- plik jest pobierany lub zapisywany na dysk,
- plik jest otwierany/uruchamiany,
- proces próbuje wykonać podejrzane działania.
Dzięki temu zagrożenie może zostać zablokowane zanim spowoduje szkody lub rozprzestrzeni się po systemie.
Pozostałe propozycje są mniej trafne, bo nie zapewniają stałej, systemowej ochrony:
- "Skanowania ostatnio używanych programów" to podejście selektywne. Obejmuje tylko część aktywności i może pominąć pliki uruchomione rzadziej, ale równie groźne (np. skrypty, makra, załączniki). Nie zastępuje ochrony rezydentnej.
- "Automatycznego kasowania zainfekowanych plików" brzmi skutecznie, ale jest głównie działaniem reakcyjnym. W praktyce wiele rozwiązań preferuje najpierw kwarantannę lub leczenie, bo automatyczne usuwanie może skasować pliki fałszywie rozpoznane jako zagrożenie i spowodować utratę danych.
- "Automatycznego odłączenia od sieci w przypadku infekcji" nie jest typowym, podstawowym ustawieniem antywirusa. To raczej elementy rozwiązań klasy firewall/EDR lub procedur reagowania na incydenty. Jako domyślna "opcja w antywirusie" bywa niedostępne albo niepożądane (ryzyko odcięcia legalnej pracy).
W praktyce (i na egzaminie) warto pamiętać: autostart ochrony + ochrona w czasie rzeczywistym = minimalny zestaw, który zapewnia ciągłość zabezpieczenia po każdym uruchomieniu komputera.