Ryzyko skaleczenia dłoni jest najwyższe wtedy, gdy w danej czynności występuje bezpośrednie oddziaływanie ostrej krawędzi na ręce pracownika. W praktyce sklepu spożywczego taką sytuacją jest porcjowanie wędlin, bo wiąże się z użyciem noża lub krajalnicy. Dłoń trzyma produkt, druga prowadzi narzędzie, a niewielki poślizg, zły chwyt lub pośpiech mogą spowodować ranę ciętą.
Czynność "metkowania towarów" jest typowo pracą manipulacyjną (etykieta, metkownica), w której nie ma stałego kontaktu dłoni z ostrzem. Może wystąpić drobne ukłucie lub otarcie, ale mechanizm typowego skaleczenia jest mniej prawdopodobny niż przy krojeniu.
"Wykładanie na półki słoików z dżemami" wiąże się bardziej z ryzykiem stłuczenia i urazu przy upuszczeniu (lub przeciążenia układu mięśniowo-szkieletowego), natomiast samo wykładanie nie wymaga operowania ostrzem. Skaleczenie może się zdarzyć dopiero w sytuacji awaryjnej (rozbity słoik), ale pytanie dotyczy najbardziej typowego narażenia podczas czynności.
"Przenoszenie szklanek w opakowaniach zbiorczych" podobnie zwiększa ryzyko urazów przy upadku lub uszkodzeniu szkła, jednak w normalnym przebiegu pracy dłonie nie są prowadzone wzdłuż ostrej krawędzi narzędzia. Dlatego, w porównaniu z pracą nożem/krajalnicą, prawdopodobieństwo skaleczenia jest zwykle niższe.
W kontekście BHP warto zapamiętać zasadę egzaminacyjną: najwyższe ryzyko skaleczeń zazwyczaj występuje tam, gdzie są noże, ostrza i elementy tnące, a nie tam, gdzie dominuje samo przenoszenie i układanie towaru.