Po powodzi lub zalaniu ściana pod okładziną (np. panelami) zwykle jest zawilgocona i może być zanieczyszczona biologicznie. Poprawna technologia wymaga zachowania logicznej kolejności, w której każda czynność przygotowuje warunki do następnej.
Najpierw usuwa się uszkodzony tynk, ponieważ warstwy rozmiękczone lub odspojone nie stanowią nośnego podłoża i mogą być siedliskiem mikroorganizmów. Dopiero po odsłonięciu stabilnej warstwy ma sens wykonywanie odkażania.
Dezynfekcja podłoża oraz naniesienie preparatów pleśniobójczych i grzybobójczych mają ograniczyć ryzyko rozwoju pleśni i degradacji materiałów. Jeśli zastosuje się je przed usunięciem zniszczonych warstw, część skażonego materiału i tak zostanie później skuta, a efekt zabiegu będzie mniejszy.
Sprawdzenie wilgotności podłoża jest kluczowe przed odtworzeniem okładziny. Montaż na zbyt wilgotnej ścianie sprzyja ponownemu rozwojowi pleśni, pogarsza przyczepność klejów/mas oraz zwiększa ryzyko odspajania i deformacji elementów wykończeniowych.
Montaż nowej okładziny wykonuje się na końcu, gdy podłoże jest nośne, odkażone i ma potwierdzoną, bezpieczną wilgotność. Odpowiedzi przestawiające początek na dezynfekcję lub aplikację środków biobójczych pomijają zależność: najpierw trzeba usunąć to, co zniszczone, a dopiero potem zabezpieczać i kontrolować parametry. Wariant zaczynający od kontroli wilgotności przed oczyszczeniem także jest nielogiczny technologicznie, bo pomiar nie zastępuje usunięcia uszkodzonych warstw.