Różnice między obrazem na ekranie a wydrukiem są jednym z najczęstszych problemów w fotografii cyfrowej. Monitor jest urządzeniem emisyjnym (świeci), a wydruk jest refleksyjny (oglądasz go w świetle otoczenia). Żeby porównanie miało sens, cały łańcuch musi być przewidywalny, a kluczowym elementem jest kalibracja i profilowanie monitora.
Odpowiedź "Monitor komputera nie był skalibrowany." jest trafna, ponieważ bez kalibracji monitor może mieć zawyżone nasycenie, zbyt wysoką jasność, przesunięty punkt bieli lub nieprawidłową gammę. Wtedy zdjęcie na ekranie wygląda atrakcyjniej i "mocniej" niż w rzeczywistości, a wydruk (który podlega fizycznym ograniczeniom atramentu, papieru i oświetlenia) wypada wizualnie mniej nasycony.
Pozostałe propozycje są słabszymi wyjaśnieniami w tym kontekście:
- "Zdjęcie zostało zapisane w niewłaściwym formacie." – sam format pliku nie musi automatycznie obniżać nasycenia. O zmianach kolorów częściej decyduje przestrzeń barw i profile, a nie nazwa formatu jako taka.
- "Drukarka jest uszkodzona." – uszkodzenie może powodować pasy, braki dysz, zafarby lub niestabilność, ale ogólne, przewidywalne "spłaszczenie" nasycenia częściej wskazuje na problem zgodności wyświetlania/zarządzania barwą niż awarię.
- "Zdjęcie było zbyt ciemne." – zbyt ciemny plik zwykle skutkuje przede wszystkim zbyt ciemnym wydrukiem, a nie jednoznacznie mniejszym nasyceniem w porównaniu do ekranu. To raczej inny typ błędu ekspozycji/obróbki.
W praktyce warto: kalibrować monitor urządzeniem pomiarowym, używać właściwych profili ICC dla papieru i drukarki oraz wykonywać podgląd wydruku (soft proof) w programie graficznym. Wtedy różnice ekran–wydruk stają się przewidywalne i możliwe do kontrolowania.