Dane pokazują dwa równoległe trendy w kolejnych miesiącach. Po pierwsze rośnie liczba wyprodukowanych maszyn (100, potem 120, potem 150). W typowej analizie produkcyjnej oznacza to wzrost wydajności (większy wolumen wyrobów w tym samym horyzoncie czasu).
Po drugie rośnie liczba defektów (5, 10, 15). To jest sygnał jakościowy: więcej braków/usterek oznacza, że proces wytwarza więcej niezgodności. Żeby ocena była pełniejsza, warto spojrzeć nie tylko na liczbę defektów bezwzględnie, ale też na wskaźnik w przeliczeniu na produkcję:
- Styczeń: 5/100 = 0,05 (ok. 5%)
- Luty: 10/120 ≈ 0,083 (ok. 8,3%)
- Marzec: 15/150 = 0,10 (10%)
Wskaźnik defektów rośnie, więc jakość (rozumiana jako udział wyrobów wolnych od defektów) pogarsza się. To uzasadnia wniosek: produkcja jest coraz większa, ale jakość spada.
Dlaczego pozostałe odpowiedzi są niepoprawne? Stwierdzenie o spadku wydajności przeczy rosnącej liczbie wyprodukowanych maszyn. Teza, że jakość wzrasta, jest niezgodna z rosnącą liczbą defektów (i rosnącym odsetkiem defektów). Z kolei wariant mówiący o spadku zarówno wydajności, jak i jakości jest sprzeczny z danymi o wolumenie produkcji, który wyraźnie rośnie.
W praktyce taki wynik bywa objawem przeciążenia procesu, zbyt szybkiego tempa, problemów z ustawieniami maszyn, zużycia narzędzi, niewystarczającej kontroli międzyoperacyjnej lub braków w szkoleniu operatorów. Technik mechanik nadzorujący produkcję powinien po takim sygnale szukać przyczyn i wdrożyć działania korygujące, zanim defekty przełożą się na koszty i reklamacje.