Rozporządzenie ministra ma charakter aktu wykonawczego, czyli służy doprecyzowaniu i wykonaniu ustawy. To oznacza, że samo "bycie właściwym ministrem" i działanie w obszarze jego zadań nie wystarcza do stanowienia rozporządzeń. Konieczne jest istnienie szczegółowego upoważnienia ustawowego, które wskazuje co najmniej: kto może wydać rozporządzenie, w jakim zakresie oraz jakie wytyczne powinny być uwzględnione.
Dlatego odpowiedź "nie może występować w obrocie prawnym, gdyż zostało wydane bez szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie" oddaje sedno: jeśli nie ma delegacji, rozporządzenie nie spełnia warunków legalnego wydania jako źródło prawa powszechnie obowiązującego. W praktyce takie akty są kwestionowane i eliminowane w przewidzianych procedurach kontroli legalności.
- Stwierdzenie "może występować w obrocie prawnym, gdyż zostało wydane w zakresie spraw należących do ministra" jest błędne, bo myli kompetencję merytoryczną z podstawą prawną do wydania rozporządzenia. Kompetencja do prowadzenia działu administracji nie jest automatycznym upoważnieniem do stanowienia aktów wykonawczych.
- Stwierdzenie "nie może wejść w życie bez kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów" nie jest właściwym kryterium oceny ważności rozporządzenia w tym przypadku. Problemem nie jest podpis/kontrasygnata, lecz brak ustawowej delegacji do jego wydania.
- Stwierdzenie "wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia jego ogłoszenia" jest zbyt automatyczne: vacatio legis może być różne, a przede wszystkim nie rozwiązuje podstawowego problemu legalności. Akt bez delegacji nie "uzyskuje" prawidłowości tylko przez ogłoszenie i upływ czasu.
Wskazówka egzaminacyjna: gdy w odpowiedziach pojawia się "wydane bez ustawowego upoważnienia", kluczowe jest skojarzenie z zasadą, że rozporządzenie wymaga delegacji w ustawie. Daty wejścia w życie i formalności publikacyjne są wtórne wobec istnienia podstawy prawnej do wydania aktu.