W pożarze kluczowe jest nie to, kiedy stal się "stopi", lecz kiedy przestaje bezpiecznie przenosić obciążenia. Wraz ze wzrostem temperatury materiału pogarszają się parametry mechaniczne stali: maleje przede wszystkim granica plastyczności (łatwiej o trwałe odkształcenia) oraz moduł sprężystości (spada sztywność, rośnie ugięcie i podatność na wyboczenie). Skutkiem jest szybki spadek nośności elementów konstrukcyjnych, nawet jeśli nie widać jeszcze "katastrofalnego" zniszczenia.
W praktyce ochrony przeciwpożarowej i oceny bezpieczeństwa konstrukcji przyjmuje się, że okolice 600°C oznaczają już bardzo poważne osłabienie stali i realne ryzyko utraty nośności elementu, zwłaszcza gdy jest on smukły (słupy, rygle) lub pracuje na ściskanie i zginanie. Dlatego ta wartość jest często traktowana jako orientacyjny próg, przy którym konstrukcja stalowa może stać się niebezpieczna dla ratowników i osób ewakuowanych.
Temperatury 900°C, 1100°C i 1300°C są zbyt wysokie, jeśli pytanie dotyczy momentu, gdy stal traci właściwości wytrzymałościowe. Takie wartości mogą kojarzyć się z intensywnym żarzeniem lub temperaturami zbliżonymi do procesów metalurgicznych, ale utrata przydatności konstrukcyjnej następuje istotnie wcześniej. Mylenie tego progu z topnieniem lub "całkowitym zniszczeniem" jest częstą pułapką.
Wskazówka egzaminacyjna: w pytaniach pożarniczych "utrata właściwości wytrzymałościowych" zwykle odnosi się do spadku nośności/wytrzymałości stali w pożarze, a nie do temperatury topnienia. W działaniach ratowniczych oznacza to konieczność ostrożności, wyznaczania stref zagrożenia i rozważenia chłodzenia elementów stalowych.