Przy wymianie uszkodzonego łącznika instalacyjnego kluczowe jest ograniczenie ryzyka porażenia prądem. Dlatego właściwa sekwencja działań polega na tym, aby najpierw odłączyć napięcie (pozbawić obwód zasilania), następnie sprawdzić brak napięcia odpowiednim przyrządem, a dopiero potem wykonać czynności mechaniczne, czyli wymontować uszkodzony łącznik.
Dlaczego to ma znaczenie? Samo "wyłączenie" może być niewystarczające, jeśli np. wyłączono niewłaściwy obwód, występuje błędne oznaczenie, zasilanie jest doprowadzone inną drogą lub w instalacji występują nieprawidłowości. Z tego powodu weryfikacja braku napięcia jest odrębnym, koniecznym krokiem przed dotknięciem elementów przewodzących.
Odpowiedzi zawierające kolejność, w której najpierw wykonuje się demontaż, a dopiero później odłącza zasilanie, są niebezpieczne – zakładają, że element jest "na pewno" niepod napięciem. Podobnie nieprawidłowe są warianty, które zamiast sprawdzenia braku napięcia proponują kontrolę ciągłości połączeń. Sprawdzenie ciągłości dotyczy innego rodzaju weryfikacji (najczęściej wykonywanej przy wyłączonym zasilaniu i w innym celu) i nie zastępuje potwierdzenia braku napięcia na elementach, które będą dotykane.
Najbardziej rażąco błędna jest sekwencja zaczynająca się od załączenia napięcia – to działanie wprost zwiększa zagrożenie, zamiast je eliminować. Na egzaminie warto pamiętać zasadę: najpierw eliminuję zagrożenie, potem je potwierdzam pomiarem, dopiero na końcu wykonuję pracę.