Wydatki rządowe na infrastrukturę są przykładem ekspansywnej polityki fiskalnej. W krótkim okresie działają one przez wzrost popytu globalnego (m.in. dzięki efektowi mnożnikowemu): rosną zamówienia publiczne, dochody firm i części gospodarstw domowych, a to może zwiększać kolejne wydatki.
Kluczowe w pytaniu są założenia: gospodarka jest blisko pełnego wykorzystania mocy (niskie bezrobocie, ograniczone rezerwy mocy wytwórczych) oraz brak reakcji banku centralnego (stopy bez zmian). W takim otoczeniu dodatkowy popyt napotyka ograniczenia podaży: firmy mają trudniej zwiększyć produkcję bez wzrostu kosztów i cen. Dlatego najbardziej prawdopodobnym skutkiem jest wzrost inflacji popytowej, czyli wzrost poziomu cen wynikający z tego, że popyt rośnie szybciej niż możliwości wytwarzania.
Dlaczego pozostałe odpowiedzi są mniej trafne?
- Wzrost bezrobocia – ekspansja fiskalna co do zasady zwiększa popyt na pracę, więc w krótkim okresie częściej obserwuje się spadek, a nie wzrost bezrobocia (zwłaszcza gdy rośnie produkcja i inwestycje).
- Spadek realnego PKB – wzrost wydatków rządowych jest impulsem popytowym, więc typowo podnosi (a nie obniża) aktywność gospodarczą; ograniczenia mocy przesuwają efekt w stronę cen, ale nie uzasadniają "spadku PKB" jako najbardziej prawdopodobnego skutku.
- Spadek stóp procentowych – w pytaniu wprost założono, że bank centralny stóp nie zmienia. Dodatkowo przy presji inflacyjnej częstszą reakcją (gdyby była) byłby wzrost, a nie spadek stóp.
Wskazówka egzaminacyjna: zawsze sprawdzaj, czy zadanie podaje stan gospodarki (recesja vs pełne zatrudnienie) oraz reakcję polityki pieniężnej. Te dwa elementy często przesądzają, czy dominującym skutkiem będzie wzrost PKB i zatrudnienia, czy raczej inflacja.