W ratownictwie morskim skuteczność wykrycia urządzeń elektronicznych (w tym radarowego transpondera ratunkowego) zależy nie tylko od tego, czy urządzenie działa, ale przede wszystkim od tego, czy sygnał może zostać odebrany przez jednostkę poszukującą. Na morzu istotnym ograniczeniem jest horyzont radiowy: przy niskim położeniu nadajnika/odpowiadającego urządzenia fale rozchodzą się w przybliżeniu "po linii widzenia" i są ograniczane przez krzywiznę Ziemi oraz przeszkody (fala, nadbudówki, ukształtowanie terenu przy brzegu).
Dlatego odpowiedź "umieszczenie go jak najwyżej" jest poprawna: podniesienie urządzenia (lub jego anteny/położenia pracy) zwykle zwiększa zasięg, w jakim statek lub samolot poszukujący może je "zobaczyć" na radarze. W praktyce oznacza to, że w sytuacji awaryjnej warto unikać zasłaniania urządzenia i dążyć do możliwie najwyższego i odsłoniętego miejsca, zgodnie z instrukcją użycia.
Odpowiedź "podładowanie baterii" jest myląca: sprawne zasilanie jest konieczne, aby urządzenie w ogóle pracowało i aby nie wyłączyło się przedwcześnie, ale samo doładowanie nie "przesuwa" horyzontu radiowego. W typowych warunkach, jeśli urządzenie już pracuje prawidłowo, zasięg ogranicza geometria propagacji, a nie stan baterii.
Odpowiedź "przełączenie częstotliwości nadawania" również nie jest właściwa w tym ujęciu: sprzęt ratunkowy działa w przewidzianym zakresie i nie jest projektowany do dowolnego przełączania częstotliwości w celu zwiększania zasięgu. Nawet gdyby zmiana częstotliwości była możliwa, nie zastąpi ona korzyści wynikających z większej wysokości instalacji w warunkach morskich.
Odpowiedź "załączanie transpondera w cyklu oszczędnym" nie zwiększa zasięgu. Tryby oszczędzania energii dotyczą zwykle czasu pracy/zużycia energii albo ograniczają aktywność urządzenia, co może wręcz zmniejszać szansę wykrycia w danym momencie.
Wskazówka egzaminacyjna: jeśli w pytaniu pojawia się "zasięg" na morzu, najpierw rozważ czynniki geometryczne (wysokość, zasłonięcie, horyzont), a dopiero potem ustawienia i zasilanie.