W turbinie parowej w elektrowni para wykonuje pracę, rozprężając się w kolejnych częściach turbiny. Kluczowa zasada jest taka, że przepływ odbywa się od wysokiego do niskiego ciśnienia, czyli od części wysokoprężnej do niskoprężnej.
W miarę rozprężania spada ciśnienie i gęstość pary, a jej objętość właściwa rośnie bardzo silnie. Żeby przy coraz mniejszym ciśnieniu przepuścić rosnącą objętość czynnika roboczego, konstrukcja turbiny ma korpusy o coraz większych wymiarach oraz stopnie o coraz większych przekrojach przepływu. Z tego powodu:
- część wysokoprężna (WP) jest zwykle najmniejsza gabarytowo, ma masywny (gruby) korpus i krótsze łopatki, bo objętość pary na początku rozprężania jest najmniejsza, a ciśnienie najwyższe,
- część średnioprężna (ŚP) ma gabaryty pośrednie i pracuje przy parametrach pośrednich (często w obiegu z przegrzewaniem wtórnym),
- część niskoprężna (NP) jest największa, z bardzo długimi łopatkami ostatnich stopni, bo para ma tam najniższe ciśnienie i największą objętość.
W podanych odpowiedziach chodzi o kolejność stopni/korpusów w obiegu, czyli zgodną z kierunkiem spadku ciśnienia. Na ilustracji element oznaczony "3" odpowiada WP (najmniejszy korpus), "2" odpowiada ŚP (średni), a "1" odpowiada NP (największy). Dlatego poprawna kolejność przepływu przez turbinę to 3 → 2 → 1, czyli odpowiedź "3,2,1".
Dlaczego pozostałe sekwencje są błędne? Układ "1,2,3" i "1,3,2" sugeruje start od największego korpusu, co nie pasuje do fizyki rozprężania (największy przekrój jest potrzebny na końcu, nie na początku). Z kolei "3,1,2" pomija logiczne przejście przez część pośrednią i nie odpowiada typowemu podziałowi na WP/ŚP/NP w elektrowniach.