Integrowana ochrona roślin opiera się na zasadzie podejmowania działań na podstawie informacji z pola, a nie "z góry" według schematu oprysków. Dlatego logiczna sekwencja zaczyna się od monitoringu szkodników (lustracje, pułapki, ocena objawów). Monitoring pozwala ocenić, czy zagrożenie jest realne oraz czy w ogóle potrzebna jest interwencja.
Kolejnym krokiem są metody niechemiczne, ponieważ ograniczają ryzyko pozostałości, odporności oraz wpływ na organizmy pożyteczne. Do takich działań zalicza się m.in. metody mechaniczne (np. usuwanie porażonych części roślin, zbiór ręczny szkodników, bariery, odchwaszczanie) oraz metody biologiczne (wykorzystanie naturalnych wrogów, biopreparaty). W praktyce dobór i kolejność tych metod może zależeć od uprawy i szkodnika, ale wspólny mianownik jest stały: najpierw wykorzystuje się rozwiązania niechemiczne.
Dopiero na końcu pojawiają się środki chemiczne – jako rozwiązanie ostatnie, gdy monitoring wskazuje potrzebę działania, a metody niechemiczne nie dają oczekiwanej skuteczności lub nie są możliwe do zastosowania w danym momencie. Odpowiedzi rozpoczynające sekwencję od chemii są błędne, bo pomijają kluczową ideę IPM: decyzję opartą na obserwacji oraz preferencję metod o mniejszym ryzyku dla środowiska i zdrowia.
Typowe pułapki w zadaniu to traktowanie oprysku jako "najpewniejszego" pierwszego kroku oraz mylenie monitoringu z działaniem zwalczającym. Na egzaminie warto zapamiętać regułę: najpierw obserwuj i oceniaj, potem stosuj metody niechemiczne, a chemię zostaw na koniec.