"Wypalenie" posadzki cementowej to tradycyjny zabieg wykończeniowy stosowany głównie przy posadzkach w garażach, warsztatach czy halach. Nazwa bywa myląca, bo nie chodzi o działanie ogniem, tylko o technologię polegającą na posypaniu świeżej, wilgotnej posadzki suchym cementem i następnie jej zatarciu (ręcznie pacą stalową lub mechanicznie).
Odpowiedź "cementu" jest poprawna, ponieważ suchy cement:
- wchłania część wody z wierzchniej warstwy zaprawy,
- zwiększa udział spoiwa w strefie przypowierzchniowej,
- powoduje intensywniejszą hydratację w tej warstwie,
- zagęszcza i utwardza powierzchnię, dzięki czemu jest ona gładsza, szczelniejsza i mniej podatna na pylenie.
Pozostałe propozycje są nieprawidłowe, bo nie spełniają funkcji wymaganej przy tym zabiegu:
- "gipsu" – gips wiąże w innych warunkach i jest przeznaczony głównie do robót tynkarskich/szpachlowych; nie daje typowej, odpornej na ścieranie warstwy wierzchniej posadzki cementowej.
- "wapna palonego" – jest materiałem silnie reaktywnym, nie służy do wykonywania warstw użytkowych posadzek; nie zastępuje cementu w tworzeniu twardej, odpornej na ścieranie powierzchni.
- "wapna gaszonego" – stosowane jako składnik zapraw i tynków, poprawia urabialność, ale nie jest materiałem do "wypalania" posadzek, bo nie zapewnia wymaganego utwardzenia i odporności powierzchni.
W praktyce ważne jest też, aby cement był suchy, a zabieg wykonany w odpowiednim momencie: gdy posadzka zaczyna wiązać, ale wciąż jest wilgotna. Zbyt mokre lub zbyt suche podłoże pogorszy efekt (nierówności, słabsze zagęszczenie).