Marketing wirusowy to działanie komunikacyjne, w którym marka projektuje sytuację lub treść tak, aby odbiorcy samodzielnie przekazywali ją dalej innym osobom. Kluczowy jest tu mechanizm samonapędzającego się rozpowszechniania (udostępnienia, polecenia, przesłania), dzięki któremu zasięg rośnie bez proporcjonalnego zwiększania kosztów emisji.
Opis w pytaniu wskazuje właśnie na taki schemat: agencja "stworzyła sytuację", a internauci "sami rozpowszechniają między sobą wiadomości związane z firmą". To jest istota wirusowości – użytkownik staje się nośnikiem przekazu.
Dlaczego pozostałe odpowiedzi nie pasują:
- "e-mail marketing" oznacza komunikację realizowaną za pomocą wiadomości e-mail (newslettery, mailingi). Nie musi zawierać elementu samoczynnego przekazywania między użytkownikami; to raczej kanał dystrybucji kontrolowany przez nadawcę.
- "content marketing" polega na planowym tworzeniu i publikacji wartościowych treści (artykuły, poradniki, wideo) w celu budowania relacji i wspierania sprzedaży. Treści mogą być udostępniane, ale udostępnianie nie jest jedynym wyróżnikiem – sednem jest strategia treści, nie "wirusowy" mechanizm dyfuzji.
- "pozycjonowanie" (SEO) to zestaw działań poprawiających widoczność strony w wynikach wyszukiwania. Nie dotyczy bezpośrednio sytuacji, w której internauci przekazują wiadomości między sobą; to inny obszar marketingu cyfrowego (optymalizacja i widoczność w wyszukiwarce).
Wskazówka egzaminacyjna: gdy w opisie pojawia się motyw, że odbiorcy "sami rozsyłają/udostępniają" informację o marce, najczęściej chodzi o marketing wirusowy (czasem blisko niego bywa marketing szeptany, ale tu podkreślono mechanizm rozpowszechniania treści przez internautów).