Miód spadziowy różni się od miodu nektarowego składem: zawiera wyraźnie więcej soli mineralnych (tzw. "popiołu"). Dla pszczół zimujących ma to istotną konsekwencję biologiczną: w okresie zimowli przez długi czas nie ma możliwości regularnego opróżniania jelita, bo loty oczyszczające wymagają odpowiedniej temperatury.
Gdy jako główny pokarm zimowy pozostawia się miód spadziowy, nadmiar składników mineralnych zwiększa ilość niestrawionych resztek w przewodzie pokarmowym. W praktyce oznacza to szybsze wypełnianie końcowego odcinka jelita i większą presję na wydalanie. Jeśli temperatura na zewnątrz jest zbyt niska, pszczoły nie mogą wylecieć, więc może dojść do wydalania w gnieździe (tzw. biegunka zimowa). Skutkiem bywa zanieczyszczenie plastrów, pogorszenie higieny w ulu, osłabienie rodziny i wzrost strat zimowych.
Dlaczego pozostałe propozycje nie są główną przyczyną? "Niska zawartość wody" nie tłumaczy problemu zimowania na spadzi, bo kluczowe jest obciążenie jelita składnikami niestrawnymi, a nie sama wilgotność. "Krystalizacja w plastrze" może utrudniać pobieranie pokarmu w niektórych sytuacjach, ale nie jest typowym, podstawowym mechanizmem złego zimowania na miodzie spadziowym; dodatkowo spadź często krystalizuje wolniej niż miody kwiatowe, więc nie jest to cecha rozstrzygająca. "Duża zawartość pyłku" nie jest charakterystycznym, kluczowym czynnikiem dla miodu spadziowego jako pokarmu zimowego; problemem pozostaje nadmiar minerałów i wynikające z tego ryzyko biegunki.
W praktyce pasiecznej dlatego często zaleca się, aby miód spadziowy przeznaczać do miodobrania (sprzedaży) lub ewentualnie wykorzystać go w innym terminie, a na zimę pozostawiać miód kwiatowy lub podkarmić syropem cukrowym.