Wzmacniacz sumujący na wzmacniaczu operacyjnym (konfiguracja odwracająca) analizuje się zwykle przy założeniu modelu idealnego: prądy wejściowe WO są pomijalnie małe, a dzięki ujemnemu sprzężeniu zwrotnemu napięcie na wejściu odwracającym jest bliskie napięciu na wejściu nieodwracającym. Gdy wejście nieodwracające jest na masie, węzeł wejścia odwracającego ma potencjał bliski 0 V (tzw. wirtualna masa).
W takiej sytuacji prądy doprowadzone przez rezystory wejściowe (np. przez R2 z odpowiedniego źródła napięcia z rysunku) można policzyć z prawa Ohma jako I = U/R, bo na rezystorze odkłada się w przybliżeniu napięcie źródła (od strony źródła) względem 0 V (od strony węzła sumującego). Następnie stosuje się prawo Kirchhoffa dla prądów (KCL): suma prądów wpływających do węzła musi być równa sumie prądów wypływających. Ponieważ prąd nie "wchodzi" do wejścia WO, cała suma prądów z gałęzi wejściowych musi popłynąć przez rezystor sprzężenia zwrotnego.
Napięcie wyjściowe UWY jest wtedy tak dobrane, aby przez rezystor sprzężenia zwrotnego popłynął dokładnie prąd równy sumie prądów wejściowych, co skutkuje znakiem minus (odwracanie fazy). Z równania zależności UWY od napięć wejściowych i rezystancji (wynikającego bezpośrednio ze schematu na rysunku) przekształca się wzór do postaci z niewiadomą R2 i podstawia wartość UWY = -3 V. Po przekształceniu otrzymuje się R2 = 4 kΩ.
Dlaczego pozostałe odpowiedzi są błędne? Wartości 1 kΩ i 2 kΩ dałyby zbyt duży prąd z gałęzi R2 (rezystor za mały), co przy niezmienionym sprzężeniu zwrotnym prowadziłoby do zbyt dużej wartości |UWY|. Z kolei 8 kΩ zmniejszyłoby prąd tej gałęzi, więc |UWY| byłoby za małe. Typowe pułapki to pomylenie jednostek Ω/kΩ oraz nieuwzględnienie znaku wynikającego z konfiguracji odwracającej.