W diagnostyce tranzystora bipolarnego bez wylutowania kluczowe jest rozróżnienie, co można wiarygodnie zmierzyć w pracującym układzie, a co wymaga odłączenia zasilania lub nawet wyjęcia elementu z obwodu.
Dlaczego poprawne są "napięcia pomiędzy końcówkami E, B, C przy załączonej centrali"?
Gdy centrala jest włączona, tranzystor pracuje w określonym punkcie pracy (np. odcięcie, aktywny, nasycenie). Pomiar napięć na wyprowadzeniach E/B/C (zwykle względem masy układu lub przez porównanie różnic potencjałów) pozwala ocenić, czy występuje typowe spolaryzowanie złącz, czy też widać symptomy uszkodzenia (np. nietypowe napięcie na bazie, "przyklejony" kolektor do masy/zasilania, brak reakcji na sterowanie). To jest typowe podejście serwisowe "in-circuit": mierzymy warunki pracy, a nie "rezystancję elementu".
Dlaczego "rezystancję złącz pomiędzy B, E, C przy załączonej centrali" należy odrzucić?
Pomiary rezystancji (tryb Ω) wykonuje się przy odłączonym zasilaniu. Miernik w tym trybie wymusza własny prąd/napięcie pomiarowe. Jeśli badany obwód jest pod napięciem, odczyt jest niemiarodajny, a w skrajnych przypadkach można uszkodzić miernik lub elementy układu. Dodatkowo "rezystancja złącz" w działającym obwodzie nie jest dobrze zdefiniowana, bo wynik zależy od ścieżek równoległych.
Dlaczego "rezystancję złącz pomiędzy B, E, C przy wyłączonej centrali" nie jest najlepszą odpowiedzią w tym pytaniu?
Taki pomiar bywa używany jako szybki test półprzewodnika (np. w funkcji testu diody), ale pytanie wyraźnie dotyczy sytuacji "bez wylutowania" i wskazuje na działanie w kontekście lokalizacji usterki. W układzie (bez wylutowania) rezystancje/odczyty złącz mogą być silnie zafałszowane przez rezystory polaryzujące, inne półprzewodniki i ścieżki równoległe, więc sama rezystancja złącz nie zawsze pozwoli jednoznacznie wskazać uszkodzony element.
Dlaczego "natężenie prądu kolektora tranzystora" nie jest właściwe?
Pomiar prądu kolektora zwykle wymaga włączenia miernika szeregowo w gałąź (przerwania obwodu lub użycia dedykowanych metod pomiaru). To kłóci się z ideą szybkiej lokalizacji "bez wylutowania" i bez ingerencji w ścieżki. W typowym serwisie mierzy się napięcia, a prądy wyznacza pośrednio (np. z pomiaru spadku na rezystorze), jeśli konstrukcja to umożliwia.
Wskazówka egzaminacyjna: jeśli w treści występuje "przy załączonej centrali", to najbardziej logiczne są pomiary napięć w punktach układu. Pomiary rezystancji łączy się z układem odłączonym od zasilania.