W realizacji nagłośnień "atak sygnału" najczęściej kojarzy się z transjentem, czyli bardzo krótkim fragmentem początku dźwięku o szybkim narastaniu i często wysokiej wartości szczytowej (peak). To właśnie transjenty bywają powodem przesterowania wejścia (clip) lub zadziałania limitera, mimo że średni poziom (RMS) nie jest jeszcze wysoki.
Odpowiedź "szarpnie strunę plastikową kostką." jest poprawna, bo kostka jest elementem twardym i sprężystym: kontakt struny z kostką generuje zwykle bardziej stromy narost oraz dodatkowy impuls mechaniczny (charakterystyczny "klik"), co w torze audio przekłada się na wyraźniejszy pik na początku sygnału.
Odpowiedzi "zastosuje hammering." oraz "zastosuje pull-off." opisują techniki legato, gdzie dźwięk kolejnej nuty jest wzbudzany bez ponownego, twardego szarpnięcia kostką. W praktyce transjent bywa wtedy słabszy, a start dźwięku gładszy. To nie znaczy, że takie techniki nie mogą być głośne, ale typowo mają mniej "uderzeniowy" początek.
Odpowiedź "szarpnie strunę opuszkami palców." jest niepoprawna w tym ujęciu, ponieważ opuszek jest miękki i rozkłada kontakt w czasie. Zwykle zmniejsza to stromość narastania i ogranicza impulsowy charakter początku dźwięku (często kosztem ostrości artykulacji).
Wskazówka praktyczna dla sceny: przy ustawianiu gainu poproś gitarzystę o zagranie najgłośniejszego, najbardziej agresywnego uderzenia (często właśnie kostką). Pozwoli to zostawić zapas headroomu i uniknąć przesterowania na wejściu DI, preampie lub na kanale konsolety. Jeśli transjenty są zbyt ostre, narzędziami są m.in. kompresor z odpowiednim czasem attack/release, limiter oraz korekcja pasma odpowiedzialnego za "klik".