Włącznik elektromagnetyczny rozrusznika (często nazywany elektromagnesem) pełni dwie role: mechanicznie przesuwa zębatkę oraz elektrycznie zamyka styki prądowe, które doprowadzają duży prąd do silnika rozrusznika. Dlatego stan styków ma kluczowy wpływ na to, ile napięcia faktycznie dociera do rozrusznika.
Jeżeli podczas pomiaru rezystancji styków uzyskuje się wartość wyraźnie większą od "prawie zera", oznacza to, że pojawia się duża rezystancja przejścia (np. wskutek nadpalenia, utlenienia, zanieczyszczenia lub mechanicznego zużycia powierzchni stykowych). W obwodzie dużego prądu nawet stosunkowo niewielki dodatkowy opór powoduje:
- spadek napięcia na samych stykach (energia "gubi się" na włączniku),
- zmniejszenie prądu dostępnego dla rozrusznika,
- nagrzewanie styków i dalsze pogłębianie uszkodzenia.
Dlatego odpowiedź "częściowo uszkodzony i będzie powodował spadek napięcia płynącego na rozrusznik" oddaje typowy skutek zwiększonej rezystancji styków: rozrusznik może jeszcze działać, ale będzie kręcił wolniej lub niestabilnie, szczególnie przy obciążeniu.
Odpowiedź "częściowo uszkodzony, ale nie będzie powodował spadku napięcia płynącego na rozrusznik" jest nielogiczna fizycznie: jeśli rezystancja styków rośnie, to w obwodzie występuje większy spadek napięcia na tym elemencie (zależność wynikająca z prawa Ohma), zwłaszcza gdy płynie duży prąd.
Odpowiedź "całkowicie uszkodzony i nie będzie przewodził prądu płynącego na rozrusznik" pasowałaby raczej do sytuacji przerwy w obwodzie (brak przewodzenia). Sam odczyt rezystancji nie opisuje tu przerwy, tylko znaczący opór przejścia.
Odpowiedź "całkowicie sprawny" przeczy idei diagnostyki styków mocy: element sprawny powinien mieć minimalny opór przejścia, aby nie generować strat. W praktyce warto także wykonywać pomiar spadku napięcia pod obciążeniem, bo lepiej odzwierciedla rzeczywiste warunki pracy rozrusznika niż sam pomiar omomierzem.