W opisanej sytuacji podopieczny budzi się lub nie zasypia, ponieważ boi się ciemności. Najbardziej adekwatnym, prostym i niefarmakologicznym działaniem jest zapewnienie mu łagodnego oświetlenia orientacyjnego (oświetlenia nocnego). Takie światło zmniejsza poczucie zagrożenia, pomaga w orientacji przestrzennej i zwykle redukuje potrzebę częstego wzywania opiekunki.
Rozwiązanie "włączyć oświetlenie górne" bywa mniej korzystne, bo silne światło może dodatkowo rozbudzać, utrudniać ponowne zaśnięcie i zaburzać rytm dobowy. Nie rozwiązuje też problemu w sposób delikatny – celem jest uspokojenie, a nie pełne rozświetlenie pomieszczenia.
Propozycja "podać mu lek nasenny" jest problematyczna z punktu widzenia praktyki opiekuńczej: w opiece w środowisku domowym opiekunka co do zasady nie wdraża samodzielnie farmakoterapii jako odpowiedzi na lęk sytuacyjny. Ponadto leki nasenne mogą wiązać się z ryzykiem (np. pogorszenie równowagi, splątanie), więc nie są pierwszym wyborem przy takiej przyczynie wezwania.
"Siedzieć obok niego" może chwilowo uspokoić, ale nie jest rozwiązaniem systemowym: nie usuwa bodźca wywołującego lęk (ciemności) i może utrwalać zależność, w której podopieczny potrzebuje ciągłej obecności, zamiast prostego wsparcia środowiskowego.
Dobra praktyka egzaminacyjna: gdy przyczyną problemu jest lęk przed ciemnością, najpierw wybiera się bezpieczne i proste modyfikacje otoczenia (np. światło nocne), a dopiero później rozważa inne interwencje w zależności od stanu i zaleceń medycznych.