W klasycznej oprawie świetlówkowej ze statecznikiem elektromagnetycznym (dławikiem) i zapłonnikiem zapłon przebiega etapowo. Najpierw zapłonnik zwiera na chwilę obwód, co powoduje przepływ prądu przez żarniki świetlówki i ich nagrzanie (widoczne jako żarzenie elektrod). Następnie zapłonnik powinien rozewrzeć obwód; wtedy dławik, jako element indukcyjny, wytwarza impuls napięciowy, który inicjuje zapłon łuku w rurze świetlówki.
W opisie zadania występują dwa kluczowe objawy:
- Elektrody się żarzyły – to oznacza, że zasilanie oraz tor prądowy umożliwiają podgrzewanie żarników, czyli świetlówka nie jest przerwana, a dławik i połączenia w obwodzie wstępnym umożliwiają przepływ prądu.
- Brak zapłonu przy zamontowanym zapłonniku, ale zapłon po zdemontowaniu zapłonnika – to wskazuje, że to właśnie zapłonnik zaburza sekwencję zapłonu (np. nie rozłącza prawidłowo lub pracuje niestabilnie). Skoro po jego usunięciu świetlówka jednak zapala się, sama świetlówka oraz dławik muszą być zdolne do pracy w warunkach umożliwiających zapłon.
Dlatego poprawna diagnoza to: "Dławik - sprawny, zapłonnik - uszkodzony, świetlówka - sprawna."
Pozostałe propozycje są niezgodne z logiką objawów:
- "Dławik - sprawny, zapłonnik - sprawny, świetlówka - sprawna." – gdyby zapłonnik był sprawny, typowy cykl podgrzania i impulsu z dławika powinien doprowadzić do zapłonu bez konieczności demontażu.
- "Dławik - uszkodzony, zapłonnik - sprawny, świetlówka - sprawna." – uszkodzony dławik często uniemożliwia wytworzenie właściwego impulsu napięciowego; wtedy demontaż zapłonnika nie powinien "naprawić" sytuacji.
- "Dławik - uszkodzony, zapłonnik - sprawny, świetlówka - uszkodzona." – podwójna usterka dodatkowo osłabia możliwość zapłonu; zapłon po demontażu zapłonnika byłby w takim scenariuszu mało spójny z opisem.
W praktyce egzaminacyjnej warto zapamiętać: żarzenie elektrod oznacza, że tor grzania działa; jeśli mimo tego brak zapłonu, podejrzenie pada na element odpowiedzialny za przełączanie fazy zapłonu, czyli zapłonnik.