Samowzbudna prądnica bocznikowa prądu stałego buduje napięcie dzięki dodatniemu sprzężeniu zwrotnemu: niewielkie napięcie początkowe (pochodzące z magnetyzmu szczątkowego) wywołuje prąd w uzwojeniu wzbudzenia, co zwiększa strumień magnetyczny, a to z kolei podnosi SEM w tworniku. Proces narasta do punktu pracy wynikającego z charakterystyki magnesowania i rezystancji obwodu wzbudzenia.
Jeżeli magnetyzm szczątkowy zaniknie (np. po długim postoju, wstrząsach, błędnych połączeniach lub rozmagnesowaniu), prądnica może "nie ruszyć", bo nie ma od czego rozpocząć się narastanie napięcia. Wtedy właściwą metodą jest chwilowe podłączenie prądnicy do pracy silnikowej (praktycznie: doprowadzenie zasilania DC tak, aby przez uzwojenie i/lub obwód maszyny popłynął prąd powodujący ponowne namagnesowanie biegunów). To odtwarza wymaganą polaryzację i poziom magnetyzmu szczątkowego, dzięki czemu po powrocie do pracy generatorowej prądnica znów potrafi się samowzbudzić.
- Odpowiedź "Zwiększyć rezystancję w obwodzie wzbudzenia." jest błędna, bo większa rezystancja zmniejsza prąd wzbudzenia. Przy problemach z narastaniem napięcia zwykle dąży się do ułatwienia przepływu prądu wzbudzenia, a nie jego ograniczania.
- Odpowiedź "Zmienić podłączenie w obwodzie wzbudzenia." może być myląca: zmiana połączeń może naprawić złą polaryzację, ale w treści wskazano konkretnie utratę magnetyzmu szczątkowego. Samo "przełączenie" bez celowego odtworzenia namagnesowania nie musi przywrócić wzbudzenia, a może je pogorszyć.
- Odpowiedź "Zmienić kierunek prędkości obrotowej na przeciwny." nie rozwiązuje braku magnetyzmu szczątkowego. Kierunek obrotów wpływa na biegunowość SEM, lecz nie tworzy brakującego początkowego strumienia; bez szczątkowego pola nadal może nie pojawić się napięcie startowe.
W praktyce serwisowej kluczowe jest zachowanie ostrożności: stosuje się krótkotrwałe działania, właściwą polaryzację i kontrolę prądów, aby nie przegrzać uzwojeń ani nie uszkodzić komutatora.