W torze: wzmacniacz (źródło) – głośnik (obciążenie) można rozpatrywać wzmacniacz jak równoważne źródło napięciowe z pewną impedancją wyjściową. Część mocy tracona jest wtedy na tej impedancji, a część wydziela się w głośniku.
Z teorii obwodów wynika zasada maksymalnego transferu mocy: aby moc dostarczana do obciążenia była maksymalna, impedancja obciążenia powinna być dopasowana do impedancji źródła (w ujęciu rezystancyjnym: równa; w ujęciu ogólnym dla AC: sprzężona zespolona). Dlatego odpowiedź "równa impedancji wyjściowej wzmacniacza" odpowiada warunkowi dopasowania w najprostszym, egzaminacyjnym sformułowaniu.
Dlaczego pozostałe odpowiedzi są błędne w tym modelu?
- "była jak najmniejsza" – zbyt mała impedancja obciążenia może zwiększać prąd, ale nie gwarantuje maksimum mocy oddanej do głośnika, a dodatkowo może powodować przeciążenie stopnia wyjściowego. W modelu z impedancją wewnętrzną źródła przy ZL→0 moc w obciążeniu nie rośnie w nieskończoność.
- "była jak największa" – duża impedancja ogranicza prąd, więc moc w obciążeniu spada (przy ZL→∞ dąży do zera).
- "większa niż impedancja wyjściowa" – taka relacja może być pożądana w praktyce audio (wzmacniacz jako "sztywne" źródło napięciowe), ale nie spełnia warunku maksymalnego przekazu mocy w sensie klasycznego twierdzenia.
Warto pamiętać o częstym haczyku interpretacyjnym: w nowoczesnych wzmacniaczach audio dąży się do małej impedancji wyjściowej i obciążenia zgodnego z danymi znamionowymi (np. 4 Ω lub 8 Ω), aby uzyskać dobrą kontrolę głośnika i małe straty. To jednak jest inny cel projektowy niż "maksymalny transfer mocy" rozumiany stricte teoretycznie.