Rozwój mowy u dziecka w dużej mierze opiera się na słuchowym sprzężeniu zwrotnym. Dziecko słyszy, jak mówią inni (wzorzec), a następnie słyszy także własne próby wypowiadania głosek i wyrazów. Dzięki temu może stopniowo porównywać własną realizację z tym, co słyszy w otoczeniu, i korygować artykulację, tempo, intonację oraz dobór głosek.
Gdy występuje wada/ubytek słuchu, część dźwięków mowy może być niesłyszalna albo słyszalna zniekształcona. Wtedy dziecko ma ograniczony dostęp do informacji o różnicach między fonemami (np. subtelnych kontrastach), a także gorzej słyszy własną mowę. Skutkiem bywa trudniejsze naśladownictwo i wolniejsze utrwalanie prawidłowych wzorców, co może prowadzić do opóźnień w rozwoju słownika, gramatyki oraz do błędów artykulacyjnych.
Odpowiedź "Ponieważ nie są w stanie naśladować dźwięków, które nie są dla nich słyszalne." trafnie opisuje ten mechanizm: bez dostatecznej percepcji nie da się wiarygodnie odtworzyć brzmienia głosek i wyrazów. To nie oznacza, że dziecko "nie chce" mówić ani że zawsze występuje problem narządów mowy — problemem jest brak pełnej informacji słuchowej, która normalnie kieruje nauką mowy.
- Stwierdzenie o "genetycznych predyspozycjach do zaburzeń mowy" jest zbyt daleko idącym uogólnieniem: przyczyną trudności bywa przede wszystkim ograniczony dostęp do bodźców słuchowych, nawet gdy nie ma dodatkowych obciążeń.
- Teza, że "mózg nie jest w stanie przetwarzać dźwięków", sugeruje centralne zaburzenia przetwarzania lub inne patologie; w typowym niedosłuchu problemem jest głównie niedostateczny sygnał docierający do układu słuchowego.
- Wyjaśnienie o "nieprawidłowym aparacie mowy" myli percepcję z artykulacją: narządy mowy mogą być sprawne, a mimo to mowa rozwija się gorzej, bo dziecko nie słyszy wzorca i własnej produkcji.
W praktyce protetyka słuchu kluczowe jest wczesne wykrycie ubytku, właściwe protezowanie i monitorowanie korzyści, ponieważ poprawa dostępu do dźwięków mowy wspiera rozwój komunikacji oraz efektywność terapii logopedycznej.