W zadaniu kluczowe są dwie informacje: data złożenia reklamacji (10 maja) oraz to, że trzeba ustalić ostateczny dzień, do którego sprzedawca ma obowiązek rozpatrzyć reklamację (czyli zmieścić się w ustawowym terminie odpowiedzi/rozpatrzenia).
Poprawne rozumowanie polega na tym, że termin wiąże się z momentem zgłoszenia reklamacji, a nie z datą zakupu (26 kwietnia). Data zakupu jest tu informacją poboczną – pokazuje, że reklamacja dotyczy niedawnego nabycia, ale nie wyznacza początku biegu terminu na reakcję sprzedawcy.
Przy liczeniu terminu w dniach należy konsekwentnie zastosować jedną zasadę liczenia (zgodną z tym, co zakłada zadanie i kalendarz). W tym typie zadań egzaminacyjnych przyjmuje się zwykle, że liczymy 14 dni kalendarzowych od dnia złożenia reklamacji, co prowadzi do daty 24 maja.
Dlaczego pozostałe daty nie pasują?
- "Do 10 maja" to błąd polegający na wskazaniu dnia złożenia reklamacji jako terminu końcowego – w praktyce termin nie może upłynąć w chwili złożenia zgłoszenia.
- "Do 26 maja" sugeruje wydłużenie terminu o 2 dni, zwykle wynikające z pomyłki w liczeniu (np. doliczanie pełnych dwóch tygodni "od następnego dnia" bez kontroli liczby dni).
- "Do 10 czerwca" odpowiadałoby znacznie dłuższemu terminowi (około miesiąca), co jest typowym skutkiem przeniesienia skojarzeń z innych procedur lub błędnego założenia, że termin jest 30-dniowy.
Na egzaminie warto zawsze: (1) ustalić zdarzenie startowe (tu: 10 maja), (2) sprawdzić, czy mowa o dniach kalendarzowych, (3) odliczyć pełną liczbę dni na kalendarzu i zaznaczyć dzień upływu terminu.