Jajko mollet (często rozumiane jako "półtwarde") ma charakterystyczny efekt technologiczny: białko powinno być ścięte, natomiast żółtko pozostaje kremowe lub półpłynne. Dlatego w praktyce nie ocenia się go wyłącznie "czasem", ale przede wszystkim konsystencją po rozkrojeniu.
W typowych warunkach kuchennych czas około 4–5 minut (liczony od momentu ponownego zagotowania wody po włożeniu jaj) jest często wskazywany jako orientacyjny do uzyskania efektu mollet. Krótszy czas (np. 3–4 minut) zwykle nie daje jeszcze w pełni ściętego białka i bardziej odpowiada jajku "na miękko". Dłuższe czasy (np. 6–7 minut oraz 7–8 minut) przesuwają efekt w stronę jajka coraz bardziej ściętego: żółtko zaczyna gęstnieć, a później staje się niemal zwarte, co zbliża wynik do jajka twardszego.
Warto pamiętać o czynnikach, które powodują rozbieżności w praktyce:
- Rozmiar jaj (małe/średnie/duże) – większe jajo potrzebuje więcej czasu, by ogrzać środek.
- Temperatura początkowa – jajka z lodówki zwykle wymagają dłuższego czasu niż jajka w temperaturze pokojowej.
- Intensywność wrzenia i ilość wody – silne wrzenie i odpowiednia ilość wody pomagają utrzymać stabilną temperaturę.
- Sposób liczenia czasu – część kucharzy liczy od włożenia do wody, inni od ponownego zagotowania.
Na egzaminie, jeśli pytanie nie doprecyzowuje powyższych warunków, wybiera się odpowiedź odpowiadającą najczęściej przyjmowanemu standardowi dla jaj mollet, czyli 4–5 minut, bo najlepiej opisuje kompromis: ścięte białko i jeszcze nie w pełni ścięte żółtko.