Rozporządzenie wydawane przez ministra kierującego działem administracji rządowej należy do aktów wykonawczych. Oznacza to, że nie tworzy ono "samodzielnie" nowych podstaw obowiązków obywateli, lecz uszczegóławia i wykonuje ustawę w granicach wyraźnie przyznanej delegacji.
Dlatego warunkiem legalnego wydania rozporządzenia jest istnienie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie. Delegacja ustawowa powinna wskazywać co najmniej: organ właściwy do wydania rozporządzenia, zakres spraw przekazanych do uregulowania oraz wytyczne dotyczące treści aktu. W praktyce widać to w podstawie prawnej rozporządzeń: minister powołuje konkretne przepisy ustawy, które go do tego upoważniają.
Odpowiedź "w Konstytucji" jest błędna, ponieważ Konstytucja określa ogólne zasady i system źródeł prawa, ale konkretna delegacja do wydania rozporządzenia musi wynikać z ustawy. Sam fakt, że Konstytucja dopuszcza rozporządzenia w systemie prawa, nie zastępuje upoważnienia do wydania rozporządzenia w danej sprawie.
Odpowiedzi "w rozporządzeniu Rady Ministrów" oraz "w rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów" są błędne z powodu hierarchii aktów prawnych i zasady, że akt niższego rzędu nie może być podstawą do wydania innego aktu powszechnie obowiązującego w miejsce ustawy. Rozporządzenie nie "deleguje" kompetencji prawotwórczej w sposób, w jaki robi to ustawa. Gdyby dopuszczono takie łańcuchowe upoważnienia, omijałoby to rolę parlamentu i wymagania stawiane delegacji ustawowej.
Na egzaminie warto zapamiętać regułę: rozporządzenie zawsze "stoi na ustawie" – musi mieć ustawową podstawę i nie może wychodzić poza jej zakres.