Woltomierz służy do pomiaru napięcia, czyli różnicy potencjałów między dwoma punktami obwodu. Kluczowa zasada praktyczna brzmi: woltomierz włącza się równolegle do elementu, na którym chcemy zmierzyć spadek napięcia. Wynika to z tego, że miernik ma bardzo dużą rezystancję wejściową, więc nie powinien istotnie zmieniać prądu w badanej gałęzi.
W przedstawionym obwodzie rezystory R1 i R2 są połączone szeregowo ze źródłem U. To oznacza, że napięcie źródła dzieli się na spadki na rezystorach i spełniona jest zależność: U = UR1 + UR2. Tego faktu nie wolno jednak mylić z tym, co mierzy woltomierz — o tym decyduje wyłącznie miejsce podłączenia jego końcówek.
Na schemacie końcówki woltomierza są przyłączone:
- z jednej strony do węzła pomiędzy R1 i R2,
- z drugiej strony do przewodu powrotnego (dolnej gałęzi), czyli do drugiego zacisku R2.
Taki sposób wpięcia oznacza połączenie równoległe do R2, więc woltomierz pokazuje spadek napięcia na odbiorniku R2.
Dlaczego pozostałe odpowiedzi są niepoprawne?
- "spadku napięcia na odbiorniku R1" – aby mierzyć spadek na R1, woltomierz musiałby być podłączony do punktów po obu stronach R1 (np. do zacisku źródła po stronie R1 oraz do węzła między R1 i R2). Tu tak nie jest.
- "sumy spadku napięć na odbiornikach R1 i R2" – suma spadków równa jest napięciu źródła i byłaby mierzona wtedy, gdyby woltomierz był podłączony bezpośrednio do zacisków źródła U, a nie do samych zacisków R2.
- "różnicy spadku napięć na odbiornikach R1 i R2" – taki wynik nie wynika z pojedynczego standardowego pomiaru woltomierzem wpiętym w jedno miejsce; do "różnicy" trzeba by mieć dwa pomiary i wykonać obliczenie, albo zastosować inny układ pomiarowy.
W praktyce serwisowej (np. przy uruchamianiu układu na płytce) ten typ pomiaru pozwala szybko sprawdzić, czy rozkład napięć na rezystorach zgadza się z prawem Ohma i czy węzły mają oczekiwane potencjały.